sobota, 5 kwietnia 2014

4. Z życia osoby chorej na anoreksję cz.1

Część osób, które obserwowały starego bloga, na pewno znają tę osobę. Jeśli nie, macie okazję poznać. Mowa tu o Mia, siostra Any. Na początku mojego blogowania zgodziła się na małe wywiady, później własne teksty na temat anoreksji i bulimii. Są to bardzo ciężkie stany chorobowe, o których mało kto ma pojęcie. A czasem warto wiedzieć 'coś więcej'.

Smallcalories: Kiedy i jak zachorowałaś na anoreksję?
Mia, siostra Any:  W październiku 2010 roku postanowiłam, że schudnę kilka kilogramów. Nigdy nie potrafiłam odmówić sobie słodyczy nawet na jeden tydzień. Jadłam, mówiąc "raz się żyje". Ale tym razem było inaczej. Na początku odstawiłam słodycze, jadłam tylko do 18 i starałam się ograniczać normalne porcje jedzenia, które jadłam do tej pory. Niby niewinna dieta. Zaczęłam się ważyć, choć do tej pory tego nie robiłam. I moja dieta zaczęła przynosić efekty w postaci mniejszej cyfry na wyświetlaczu. Byłam zmotywowana. Moje wyrzeczenia przynosiły rezultaty. Narzucałam sobie niewinnie kolejne restrykcje. Chudłam. Osiągnęłam wagę, którą chciałam osiągnąć, a mimo to nie potrafiłam przestać. Utrata wagi dała mi powody do zadowolenia z siebie, do tego, że jednak coś potrafię, że jestem w stanie nad czymś zapanować, skontrolować. Wtedy tego nie wiedziałam, ale dziś już wiem jak bardzo było to zgubne. Że to były tylko pozorne powody do zadowolenia, rytuały pozornie dające poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Byłam wtedy w ostatniej klasie liceum. Życie wyślizgiwało mi się z rąk, bo przyszłość stała się nie pewna. Koniec szkoły i co teraz? Studia? Ale jakie? Dorosłe życie?! Czułam się niewyposażona w niezbędne doświadczenie do takiego życia. Nie miałam swojego życia, nie miałam swojej indywidualności. I wtedy pojawiła się ona. Kiedy i jak zachorowałaś na anoreksję.?

Jaki typ?
U mnie pierwotną chorobą była anoreksja typ restrykcyjny. Trwała ona przez najdłuższy okres czasu. Potem zaczęły mi się zdarzać napady kompulsywnego objadanie się, co ostatecznie przyczyniło się do powstania bulimii.

Co to jest ED?
ED to eating disorders to zaburzenia odżywiania. Dwa główne zaburzenia to anoreksja i bulimia, niemniej zalicza się do nich także being eating (jedzenie kompulsywne), ortoreksję, zespój jedzenia nocnego, otyłość i EDNOS (Eating disorder not otherwise specified) czyli zaburzenie odżywiania nie określone w inny sposób.

Chorowałaś na bulimię?
Na bulimię choruję aktualnie. Walczę z nią prawie każdego dnia. Ale nie poddaję się, bo wiem, że chorobą można pokonać. I CHCĘ ją pokonać, bo jestem już zmęczona tym, co robi z moim życiem.

Sama podjęłaś decyzję o leczeniu?
Decyzję o leczeniu podjęłam sama. Ok. czerwca 2011r, po moich 18 urodzinach, kiedy to mogłam już pójść do psychiatry sama bez matki, poszłam, bo czułam że coś jest nie tak. Że wszystkie moje dni, każda chwila obraca się tylko wokół jedzenia. Byłam już tym po prostu zmęczona. Wtedy dostałam pierwsze leki antydepresyjne. Brałam je, ale choroba żyła swoim życiem. Cały czas rządziła każdym moim dniem. Chudłam. Pewnego dnia moja matka dostała telefon od mojej wychowawczyni z powodu mojego ciała. I wtedy się zaczęło. Zaczęły się wyrzuty, dlaczego nie jem, do czego ma to prowadzić... Moja chora część odpierała wszystko co matka mówiła. Że nie mam problemu, że sobie poradzę. Wielokrotnie się o to kłóciłyśmy. Ostatecznie razem zaczęłyśmy szukać pomocy. Poszłyśmy do innego psychiatry. Dostałam skierowanie do szpitala. CHCIAŁAM się leczyć. Na oddziale jadłam wszystko, co musiałam, czytałam książki jak wyjść z choroby, próbowałam nawiązać relacje z innymi, z których całkowicie zrezygnowałam, bo choroba zamykała mnie w czterech ścianach, koncentrując wszystkie moje myśli w temacie jedzenia, kalorii... CHCIAŁAM się leczyć, ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, co znaczy życie bez choroby. To znaczy, że zostaje pustka, wolna przestrzeń, którą choroba szczelnie wypełniała. Wtedy nie miałam siebie, nie miałam pasji, marzeń, celów, nie wiedziałam co lubię, a czego nie. Nie wiedziałam kim jestem i nie wiedziałam co chciałabym robić w życiu. W ten czas nie miałam czym wypełnić pustki, z którą wiązałaby się rezygnacja z choroby. Wyszłam ze szpitala i mimowolnie powróciłam do starych, chorobowych schematów. Chudłam. Chudłam. Chodziłam na terapię. Rezygnowałam z terapii. Wracałam, szukałam, aż w końcu znalazłam terapeutkę z którą pracuję do dziś. Trafiłam do niej ze swoją najniższą wagą i jestem jej dziś ogromnie wdzięczna, że nie wysłała mnie na przymusowe leczenie kolejny raz do szpitala. Wiedziałam, że potrzebuję pomocy, ale nie tam, za murami. Tamto miejsce wyłącza cię z życia. A życie jest tu. Pośród codzienności. I w tej codzienność trzeba się odnaleźć, a nie od niej uciekać. Walczyłam. Walczę wciąż! Po drodze byłam jeszcze raz hospitalizowana, ale wynikało to z kompromisu między mną, a moją psychiatrą, bo nasiliły się w ten czas u mnie zaburzenia osobowości i bulimia. Od tamtej pory jest lepiej. Choć nadal walczę z panią na b. Walczę z nią, a nie ze swoim ciałem!


Jak ono przebiegało?
Jak przebiegało leczenie? Co do kwestii jedzenia, 5 posiłków dziennie jedzonych pod nadzorem pielęgniarek. Trzeba było zjeść wszystko, co nałożył personel. Na śniadanie: zupa mleczna np. z lanymi kluskami + dwie kromki chleba z masłem i wędliną/dżemem/jajkiem. Drugie śniadanie: nutridrink (wysokokaloryczny, wysokobiałkowy napój odżywczy) + szklanka mleka + 2 kromki bułki paryskiej z masłem. Obiad: 1sze danie - zwykle ziemniaki ze sosem, mięso, surówka i 2gie danie - zupa. Podwieczorek: nutridrink + np. kisiel ze śmietaną i cukierki czekoladowe (ok. 5 szt) albo opakowanie herbatników + serek waniliowy itp. Kolacja: dwie kromki chleba z masłem + dodatki.
Po każdym posiłku było leżenie. Na początku, gdy waga była niższa leżałam godzinę po każdym posiłku, potem gdy przybrałam juz tylko 30 minut. Całe leczenie było zawarte w kontrakcie zawartym pomiędzy mną a zespołem lekarzy i terapeutów. Na pierwszym spotkaniu musiałam wyznaczyć sobie cele, które chcę osiągnąć, np. poprawić relacje z innymi, popracować nad swoją samooceną..., jak też zarazem określiliśmy ile kilogramów muszę przybrać i jakie przywileje zdobędę gdy przybiorę określoną ilość kg. Na początku nie mogłam nic. Potem np. jeden telefon do mamy/tydzień, potem np spacer z wychowawcą... Poza tym miałam na oddziale terapię indywidualną, terapię grupową, psychorysunek, muzykoterapię, psychodramę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz