poniedziałek, 23 czerwca 2014

11. Projekt Fit & Wege - Lekki Brzusio.

W maju ruszyła rekrutacja do projektu Fit & Wege. Dziękuję wszystkim za zgłoszenia i proszę o nadsyłanie przepisów - jak na razie dotarł tylko jeden.
Projekt ma na celu reklamowanie zdrowego trybu życia oraz wegetarianizmu i pokazać, że te dwa pojęcia wcale się nie wykluczają! Rezygnacja z pewnych grup produktów owszem, obciąża nasz organizm ale tylko wtedy, gdy nie wiemy do końca, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Nie taki diabeł straszny. :)
Tymczasem zapraszam na pierwszy przepis w ramach projektu, którego autorką jest Karolina - Lekki Brzusio. :)



Chłodnik z cukinii

Składniki (na 2 małe porcje):  
  • 150 g cukinii bez skóry
  • 200-220 ml wody
  • 200 ml maślanki
  • mały ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • opcjonalnie 2 rzodkiewki
Przygotowanie:
  1. Cukinię zetrzeć na tarce o grubych okach. Zalać zimną wodą, lekko posolić i gotować ok 5-7 minut bez przykrycia. Ostudzić.
  2. Dolać maślanki, zetrzeć ząbek czosnku, popieprzyć, wymieszać i schłodzić w lodówce.
  3. Przed podaniem można zetrzeć do zupy rzodkiewkę.

czwartek, 15 maja 2014

10. Składniki pokarmowe podstawowe, czyli jak to jest z rozkładem B/W/T?


 
Podział składników odżywczych:
  • Podstawowe - białka, tłuszcze, węglowodany.
  • Witaminy.
  • Składniki mineralne.
 Nie następuje tu podział na składniki mniej lub bardziej ważne, gdyż wszystkie odgrywają określone role w organizmie człowieka a ich niedobory prowadzą do poważnych schorzeń.

 Białko - jego podstawową rolą w organizmie jest dostarczenie odpowiedniej ilości aminokwasów, które służą do budowy tkanek w organizmach rosnących oraz wymianie białek tkankowych u dorosłych osobników. Jest również nośnikiem niektórych witamin i składników mineralnych. 
Zapotrzebowanie na białko u dorosłego mężczyzny wynosi 45 - 81 g/dzień w zależności od masy ciała. Nie ma potrzeby zwiększania ilości spożywanego białka przy wykonywaniu aktywności fizycznej - wyjątkiem są osoby o dużej ilości masy mięśniowej jak np. niektórzy sportowcy. 

Tłuszcze - są to składniki jadalne dzielone na tłuszcze proste (lipidy proste), tłuszcze złożony (lipidy złożone) oraz trójglicerydy. Pod względem pochodzenia dzielone są na roślinne oraz zwierzęce.  Tłuszcz w organizmie człowieka spełnia głównie funkcję energetyczną.
Zapotrzebowanie na tłuszcz wynosi ok. 30%, gdzie 10% powinny stanowić kwasy tłuszczowe nasycone. 

Węglowodany - występują powszechnie, najwięcej ich jest w roślinach.  Biorą one bezpośredni udział w metabolizmie komórkowym. Węglowodany przyswajalne są trawione, wchłaniane i metabolizowane w naszym organizmie. Źródłami węglowodanów przyswajalnych są: cukry proste (glukoza, fruktoza), dwucukry (sacharoza, laktoza) oraz wielocukry (skrobia, glikogen). Do węglowodanów nieprzyswajalnych zalicza się błonnik pokarmowy, który jest wydalany z naszego organizmu i nie jest wliczany do kaloryczności potraw. 
W diecie zdrowego, dorosłego człowieka węglowodany powinny stanowić 45 - 65% całkowitego dziennego zapotrzebowania energetycznego, czyli w przeliczeniu 320 - 460g. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia ilość energii uzyskiwana z cukrów dodanych (jedno- i dwucukrów) nie powinna przekraczać 10% dziennego zapotrzebowania energetycznego.

sobota, 3 maja 2014

9. Trening a choroba - jak to pogodzić?

Ostatnio zastanawiamy się nad tym coraz częściej, zwłaszcza w okresie takich skoków temperatur, co sprzyja rozwojowi wirusów.

Uspokoję Was - większość z nas ma to 'szczęście', że może trenować. Jednak na samym początku należy podzielić ciało na 2 części: od szyi w górę i od szyi w dół.

Jeśli choroba polega na infekcji takiej jak ból gardła, to śmiało można ćwiczyć. Badania wykazały, że trening w takim stanie nie pogarsza ogólnego stanu zdrowia.

Jednak jeśli odczówamy bóle poniżej szyi jak np. bóle mięśni, niezwłocznie należy unikać treningów i zgłosić się do lekarza. Tak samo przy zażywaniu antybiotyków nie można wykonywać treningów, gdyż to nie pomaga w regeneracji ciała, a wręcz utrudnia ten proces.

Generalnie zasada jest jedna - Jeśli możesz, to ćwicz. Czujesz, że nie dasz rady? Nie rób tego. 
Jeśli czujesz, że katar na tyle Cię osłabia, że nie możesz ćwiczyć, to po prostu się nie męcz. Takie działanie doprowadzi jedynie do tego, że będziesz zdemotywowana i po chorobie trudniej Ci będzie 'zmusić się' do codziennego ćwiczenia.

Po zakończeniu zażywania antybiotyków (okres min. 2 tyg.) należy rozpocząć treningi od umiarkowanej aktywności jak bieg, marsz i stopniowo przechodzić do intensywniejszych form aktywności. Lepiej nie forsować ciała po chorobie, gdyż może przyczynić się to do nawrotu infekcji.

Osoby aktywne fizycznie nawet o 30% rzadziej chorują, ale jednak każdego z czasem to dopadnie. Więc nie należy użalać się, że trening przepadnie a porządnie się wykurować i dopiero wtedy działać. Lato czeka na Twoją szczupłą sylwetkę a nie powikłania chorobowe. :)

wtorek, 29 kwietnia 2014

8. Z życia osoby chorej na anoreksję cz. 2




Jak sobie wyobrażałaś anoreksję jako człowieka.?
Anoreksja jako człowiek? Hm.. Kiedyś przybierała postać mentalnej przyjaciółki. W ten czas wydawało mi się, że to ona daje mi siłę do stawiania czoła codzienności. Że to dzięki niej jestem w stanie codziennie rano wstać z łóżka i wypełniać swoje codzienne zadania. Ona mi „pomagała” pozwalając mi żyć od posiłku do posiłku. Cena jaką za to musiałam płacić, była taka, że bezwarunkowo musiałam jej podporządkowywać wszystko co robiłam. Przejęła też władzę nad moimi myślami. Ale pozwalała mi dzięki temu JAKOŚ przetrwać tą zagmatwaną rzeczywistość.

Czy bywały takie dni, gdy jedyne co chciałaś zrobić to umrzeć.? A jeśli tak to dlaczego.?
Myśli o śmierci pojawiały się często. Nasilały się wtedy, gdy całkowicie traciłam kontrolę nad życiem i nie miałam żadnego poczucia wpływu na nie. Czasem wtedy, gdy byłam już po prostu zmęczona walką z chorobą. Albo wtedy, gdy nie wierzyłam w to, że cokolwiek może się zmienić. Myśli o śmierci pojawiały się też wtedy, gdy wydawało mi się, że normalne życie jest dla mnie zbyt trudne, wtedy gdy towarzyszył mi lęk przed dorosłością, od którego choroba bezpiecznie chroniła. Bo anoreksja to w pewnym sensie choroba z lęku przed dorosłym, odpowiedzialnym, samodzielnym życiem.

Kiedy Ana przejęła całkowicie nad Tobą kontrolę.?
Granica między zdrowiem, a chorobą jest cienka. Nie jestem więc w stanie określić, kiedy to „ona” przejęła nade mną kontrolę. Poza tym choroba zasłania ci oczy, aż w końcu w pewnym momencie nie wiesz czy rzeczywiście sama tego chcesz, czy tak naprawdę to już nie ty, tylko twoja choroba. 

Czy Twoi rodzice byli w pełni świadomi, co się z Tobą działo w tamtym okresie.?
Na początku swojej diety dostawałam pozytywne sygnały zwrotne, także od matki. Niemniej nadszedł moment, kiedy dla niej schudłam już za dużo, a dla mnie w ten czas, już było, ciągle zbyt mało. Generalnie nie często był poruszany temat mojego ciała i wagi w ogóle. W mojej rodzinie nigdy nie rozmawiało się o tematach trudnych, tematach tabu. A temat mojej choroby był jednym z nich. Przełom nastąpił, gdy moja matka dostała telefon ze szkoły od mojej wychowawczyni zaniepokojonej moją utratą wagi i wyalienowaniem od reszty klasy. Po tej rozmowie przyszła roztrzęsiona do mojego pokoju, powiedzieć mi o zaistniałej sytuacji. Pamiętam jak siedziałam pod grzejnikiem z nogami podsuniętymi pod brodę. Ona płakała, a ja nie czułam nic. Choroba zdążyła już przerwać moje połączenia mózgu z emocjami. Istniały tylko fakty. Pozbawione emocji. Zaprzeczałam tylko temu, że twierdziła, że jestem chora. Zaprzeczała przez moje usta choroba, bo ja w gdzieś w głębi wiedziałam, że nie jest dobrze. 

Bywałaś agresywna wobec ludzi np. kiedy wmuszali w Ciebie jedzenie.?
W zasadzie nikt nigdy nie wmuszał we mnie jedzenia. Niemniej były ciągłe sugestie, że jem zbyt mało, że mogłabym zjeść trochę więcej… I szczerze powiem, irytowało mnie to równie mocno, jakby ktoś próbował wmusić we mnie jedzenie. Poza tym to, że potrafiłam przeciwstawić się rodzinie i jedzeniu, dawało mi to złudne! poczucie siły i kontroli. Ale to były tylko złudzenia. Tak naprawdę byłam słaba. Choroba w rzeczywistości otworzyła mi oczy, że mimo nieustannie prezentowanej na zewnątrz siły, mam słabości. Że istnieją rzeczy których się boję. Że boję się dorosłości, odpowiedzialności, radzenia sobie bez rodziców, swojej indywidualności, kobiecości i swojej przyszłości. 

Jak często głodowałaś.?
Głodówka. Dziś to słowo wzbudza na mej twarzy sarkastyczny uśmiech na. Jak można głodować? Dziś jem, żeby mieć siłę przeczytać książkę, by moje komórki nerwowe mogły chłonąć informacje przekazywane na wykładzie. Jem, żeby wydajnie pracować w mojej ukochanej bibliotece, jem, żeby mieć siłę jeździć na rowerze.. jak tylko zginie śnieg. 
Głodówki zdarzały się rzadko. Choroba w moim przypadku skupiała się bardziej na godzinach posiłków i ich wartości kalorycznej. Jadłam dokładnie o 7:30, 9, 12:30, 15 i 17:15. Nie mogłam się spóźnić z jakimkolwiek zaplanowanym posiłkiem, bo wtedy nie mogłam go już zjeść. Wtedy „ona” mówiła w mojej głowie, że nie zdążę już spalić tych kalorii do następnego posiłku, a to znaczy, że odłożą mi się one jako wałki tłuszczu, czego panicznie się bałam. 

Czego nauczyła Cię walka z Aną.?
To temat rzeka. A zarazem jeden z tych, który wywołuje ma mojej twarzy taki szeroki i szczery uśmiech! Chyba w tym momencie czuję przede wszystkim dumę i zadowolenie z samej siebie. To daje mi siłę, podbudowuje moje ja i daje PRAWDZIWE (nie złudne!) poczucie kontroli nad własnym życiem. Proces terapii otworzył mi oczy. Zyskałam samoświadomość, której do tej pory nie miałam. Zaczynam się cieszyć ze swojej kobiecości, której kiedyś podświadomie się bałam. Lubię swoje dorosłe życie. Lubię móc dokonywać własnych wyborów. Lubię powrót do ludzi, od których wyobcowała mnie choroba. (…) Terapia nauczyła mnie uważności. Na to co dzieje się tu i teraz. Siedzę właśnie przed ekranem monitora. Spoglądam przez okno i cieszę swoje oczy promykami słońca. Słyszę świergot ptaków i obserwuję poruszających się po ulicy ludzi. Uśmiecha się sama do siebie. Zwolniłam. Kiedyś pędziłam za wszystkim. Wiecznie planowałam. W każdej niemalże chwili snułam plany, na najbliższy dzień, tydzień… Nigdy nie żyłam chwilą, która akurat trwała. A żyjąc przeszłością, albo zamartwiając się przyszłością nie doświadcza się chwili obecnej. Do tej pory miałam poczucie, że życie przecieka mi przez palce. Teraz staram się być bardziej uważna. … Chcę o siebie dbać. Chcę żyć! Chcę cieszyć się, spotykać z przyjaciółmi, chcę uczyć się, by dotrzeć tam dokąd zmierzam – chcę być psychoterapeutą specjalizującym się w zaburzeniach odżywiania. CHCĘ! I cieszę się, że mogę chcieć. Bo kiedyś choroba nie pozwalała mi chcieć.

piątek, 18 kwietnia 2014

7. Jak przetrwać święta?

Każdy od lat się zastanawia, jak jeść w święta i nie przytyć. 
Próbują różnych rzeczy - post do czasu spożywania wspólnego posiłku przy stole, czasem trwający nawet tydzień.  Wyrzekanie się 'wysokokalorycznych' rzeczy. 
Lecz zwykle takie myślenie kończy się tym, że i tak jemy co popadnie i to często bez umiaru.

Więc teraz trochę codziennych faktów:

1. Aby przytyć 1 kilogram należy spożyć 7 000 kilokalorii.
Jesteś w stanie tyle zjeść w ciągu całego dnia?

2. Picie wody zaraz przed posiłkiem nie zawsze pomaga.
Woda w naszym organizmie jest szybko wchłaniana. Czasem jej picie może wręcz zaszkodzić, utrudniając trawienie posiłku. Jeśli chcesz się napić, zrób to na około 15 - 20 min. przed rozpoczęciem konsumpcji posiłku.

3. Jedzenie w pośpiechu nigdy nie będzie i nie było dobre.
Jedząc szybko połykamy bardzo duże ilości powietrza, które następnie powodują problemy natury gastrycznej jak np. wzdęcia, zgaga. Dodatkowo spożywamy wtedy o ok. 20% więcej pożywienia niż naprawdę jesteśmy w stanie spożyć, jedząc wolnej - uczucie sytości pojawia się po 10 - 15 minutach od rozpoczęcia spożywania posiłku.

4. Dokładne przeżuwanie.
Każdy kęs spożywanego posiłku powinien być przeżuty około 32 razy. Nie musisz tego liczyć. Ale im dłużej żujesz, tym lepiej działa nasz organizm - żołądek zębów nie ma. Gdy nie przeżuwamy dokładnie porcji jedzenia, żołądek ma utrudnione zadanie, aby dokładnie go strawić. Dochodzi do 'zapchania' żołądka, co powoduje wzdęcia, zatwardzenia i inne problemy gastryczne.

5. 'Tego nie zjem, bo jestem na diecie'.
Odmawianie sobie kawałka sernika z rodzynkami ze względu na jego kaloryczność może być błędem, nawet na diecie. Taki kawałek ciasta ma zwykle około 200 kcal. Nikt Ci nie każe zjeść od razu całej blachy, tylko mały kawałek. Poza tym odmawiając posiłku, możesz sprawić zawód osobie przygotowującej uroczystość. Trzeba wiedzieć, kiedy można odpuścić. ;)

6. Jedzenie 'oczami'.
Czujesz już, że jesteś pełny/a. Jednak właśnie gospodyni przyniosła golonko.. Ah, zjadłbym / zjadłabym takie. I nagle po nie sięgasz, choć Twoje ciało aż krzyczy, że już teraz dostarczyłeś mu za dużej porcji pożywienia. Szczególnie podczas świąt trzeba słuchać swojego organizmu. Nikt przecież nie chce, byś jeden wieczór odchorowywał/a cały tydzień. Jedzenie ma sprawiać przyjemność, a nie truć. ;)

7. Umiar dobry w każdy dzień.
Trzeba wiedzieć, kiedy można powiedzieć sobie 'dość, już jestem najedzony/a'. Choć stoi przed Tobą Twoja ulubiona sałatka, nie jedz jej teraz. Poczekaj, aż ciało upora się z tym, co już mu dostarczyłeś / dostarczyłaś. Nikt za 2 minuty tej sałatki nie sprzątnie sprzed nosa.

8. Zdrowe zamienniki.
Jeśli przygotowujesz posiłki dla gości warto pomyśleć o zdrowszych wersjach tego jedzenia. Jeśli upieczesz rybę, naprawdę nic się nie stanie. Goście nagle nie oburzą się, że nie jest w grubej panierce i usmażona w dużej ilości oleju. Czasem to nawet dobra okazja, by poznawać nowe smaki. Zamiast majonezu można dodać jogurtu naturalnego, bądź dodać niewielką ilość 'do smaku'.

9. Warzywa działają cuda!
Staraj się, aby posiłki zawierały warzywa. Są ode dobrym źródłem błonnika i witamin. Ułatwiają trawienie i szybko zapełniają żołądek. Samo zdrowie. :)

10. Masz wybór - wybieraj zdrowe produkty.
Po obiedzie przychodzi czas rozmów, wspomnieć i radości. W tym czasie pojawiają się również różnego rodzaju sałatki, surówki, ciasta. Staraj się wybierać możliwie najzdrowsze opcje. Będzie to korzyść dla twojej sylwetki jak i ogólnego samopoczucia. 

11. Pij niegazowane i jak najmniej przetworzone napoje. 
Napoje gazowane mają to do siebie, ze zawierają bardzo duże ilości dwutlenku węgla oraz cukru. Dlatego większość z nas tak je uwielbia. Jednak te bąbelki źle na nas działają -  powodują kumulowanie się bardzo dużej ilosci gazów w organizmie, co może powodować bóle oraz wzdęcia. Zamiast pić colę, wybierz wodę niegazowaną, sok owocowy lub herbatę (najlepiej czerwoną lub zieloną). Unikaj niezdrowych kalorii, jeśli to możliwe. Nikt się nie obrazi, jeśli napój ie trafi do Twojego żołądka, a organizm Ci za to podziękuje obdarowując dobrym samopoczuciem oraz radością płynącą ze spotkania.

12. Mniejszy talerzyk, mniejsza porcja - szybsze odczucie sytości.
Nie czarujmy się - w żywieniu rozmiar ma wielkie znaczenie. W zależności od tego, na jakim naczyniu zaserwujemy danie, jego wielkość dla naszego oka będzie miała znaczenie. Gdy położysz ciasto na dużym talerzu, nagle wyda się ono wręcz mikroskopijne i szybko sięgniesz po kolejną porcję. Jednak, gdy położysz je na talerzyku deserowym, porcja wyda się 'w sam raz', bądź nawet zostawisz część 'na później'. Pamiętajcie zawsze o psychologi żywienia. 

13. Aktywny wypoczynek w rodzinnym gronie.
 Uwierz - to jest możliwe! Nie musisz siedzieć całe godziny w rodzinnym gronie przy stole. Człowiek jest tak stworzony, by być w ruchu - szczególnie widać to po małych dzieciach. Ale jak tu wypocząć aktywnie, gdy przy stole wszyscy siedzą? Nawet mała dawka ruchu pozwoli nam na poprawę samopoczucia i trawienia. Więc zamiast siedzieć przy stole i czekać na podanie posiłku, idź do kuchni i pomóż siostrze/mamie/cioci w przygotowaniach. Raz, że szybciej ta osoba usiądzie, odpocznie od przygotowań i porozmawia z resztą rodziny to i Ty będziesz czerpać z tego przyjemność. Możesz również zaprosić kogoś na spacer, pobawić z dziećmi czy znaleźć inną odpowiadającą Ci formę ruchu.

14. Unikaj ciężkostrawnych potraw.
Tutaj odmawianie jednak jest wskazane, jeśli takie rzeczy się pojawiają. Powodują one uczucie ciężkości, mdłości i inne problemy gastryczne. Jeśli jest możliwość, unikaj ich całkowicie. Jeśli nie - poproś o malutką porcję. Pamiętaj o powolnym konsumowaniu! (patrz punkt 3 i 4)

15. Nie myśl o tym, że jesteś 'na diecie'.
Taki sposób myślenia jest dla nas frustrujący, często powoduje złość czy też spadek samopoczucia. Nie myśl w takich dniach przesadnie o tym, co przyjdzie Ci zjeść. Organizm potrzebuje odstępstw od pewnych rzeczy, jednak w granicy zdrowego rozsądku!

Mam nadzieję, że przydadzą Ci się te porady podczas świąt jak i po nich. 
Pamiętaj, że należy się cieszyć tym, co masz!

A jeśli masz chwilkę czasu, polecam zrobienie serwetkowych króliczków.
U mnie będą gościć już 2 rok. Jest to świetna zabawa dla osoby składającej serwetki. Ale jeszcze większą radość sprawiają uśmiechy i entuzjazm gości, gdy widzą takie cuda na stole. Chyba nie muszę wspominać o poprawie estetyki stołu, prawda? ;)




Chcę Wam wszystkim życzyć zdrowych, wesołych i zdrowych świąt Wielkanocnych. Byście czerpali maksymalną radość ze spotkania z rodzina oraz znajomymi. Niech w waszych sercach zagości błogi spokój. :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

6. Kuchenne poniedziałki - marchewka zakochana w rzodkiewce.

Tym postem rozpocznę nowy dział na blogu, czyli 'kuchenne poniedziałki'. Jako, ze coraz częściej szukam nowych i zdrowych połączeń, postanowiłam się dzielić z nimi na blogu - wiadomo, żywotność postów na fanpage jest naprawdę krótka. ;)

Więc zapraszam dziś na.. MARCHEWKĘ ZAKOCHANĄ W RZODKIEWCE.

Składniki: 
  • duża marchewka
  • serek wiejski
  • rzodkiewka
  • szczypiorek
  • przyprawy
Wykonanie: 
Marchewkę myjemy i obieramy. W garnku nastawiamy wodę, do której dodajemy niewielką ilość tłuszczu (najlepiej masła). Do wrzącej wody wrzucamy marchewkę i gotujemy kilka minut. Gdy troszkę zmięknie, należy ją wyjąć z wody i przestudzić. Kolejną czynnością jest pokrojenie marchewki oraz rzodkiewki na małe cząstki. Pokrojone warzywa wrzucamy do miseczki, dodajemy serek wiejski (sam granulat) oraz przyprawy (opcjonalnie do smaku) i mieszamy. Na sam koniec dekorujemy szczypiorkiem i.. Gotowe. :)

Jeśli chcecie, możecie dodać surową marchewkę, tak jak ja to zrobiłam. Jednak nie każdy lubi chrupać.
Smacznego!


sobota, 12 kwietnia 2014

5. Umiar a maniactwo, czyli o zdrowym rozsądku na diecie.

Ostatnio na funpage jednej z moich ulubionych bloggerek pojawił się post o.. Maśle orzechowym! Tak, masło orzechowe było kupione w markecie (niestety nie Polskim). Ale w ramach przybliżenia obrazu tej postaci: jest to młoda kobieta mieszkająca poza terenami naszego kraju, uwielbiająca ćwiczenia siłowe i zdrowe odżywianie (czyli przeciwieństwo wielu z nas, tak czasem bywa). Zawsze zwraca uwagę na to, co je, w jakich ilosciach i jak to wpływa na zdrowie - w końcu by być fit, chłamu się nie zjada. ;)
Więc chwaląc się ostatnimi zakupami pokazała.. Owe masło orzechowe. Skład: 97% ORZECHÓW, OLEJ PALMOWY, SÓL MORSKA. I lawina komentarzy.. Ze sól jest - to zatrzymuje wodę. Olej palmowy - sam olej to zło. Przecież to tłuszcz! Zaraz będziesz wyglądać jak hamburger z frytkami! I co, może frytki do tego?
Myślę, że na rynku spożywczym lepszego masła się nie znajdzie z kilku powodów - sposób wykonania, trwałość produktu, ilość surowca.. I tak można wymieniać w nieskończoność. Zapewniam, ze wykonanie takiego produktu jest dość drogie dla producenta, jednak się tego podjął, za co mu dziękuję. Ale wracając do tematu. Tłuszcze - zło tego świata. Największy mit jaki ostatnio krąży w internecie. Tłuszcze mają funkcję głównie energetyczną, bo 1g tłuszczu to 9 kalorii. Dobrze. Ale to nie znaczy, że zjadasz sam tłuszcz. Często dodaje się go do sałatek, w których są witaminy ROZPUSZCZALNE W TŁUSZCZACH. Bez tego składnika witaminy po prostu są usuwane z organizmu, bo nie są przyswajalne. To z kolei prowadzi do niedoborów, które poważnie szkodzą zdrowiu. Osobom, które całkowicie eliminują tłuszcze, zaleca się dodawanie do potraw CODZIENNIE 2 ŁYŻEK OLEJU.
Reasumując: wszystko w diecie jest potrzebne. Tylko trzeba znać tego umiar. Myślisz, że od łyżki oleju przytyjesz? Uświadom lepiej ludzi, którzy robią sobie odstępstwa w diecie np. idąc do baru fast - food, że właśnie to im szkodzi, a nie tłuszcze i inne produkty spożywcze. ;)

fot. Fitbody - https://www.facebook.com/LitziesLife?fref=ts